Pokazywanie postów oznaczonych etykietą moda. Pokaż wszystkie posty

W starej szafie znalezione - podróż w czasie



Bardzo chciałabym Wam zaprezentować nowe dzieło własnych rąk, jednak z przykrością i wstydem przyznać muszę, że takowego nie ma. Sukienka spogląda na mnie z wyrzutem, płaszcz macha jedynym wszytym rękawem, a ja wciąż zasłaniam się kolejnymi wymówkami. To wszystko są bardzo dobre wymówki, a nazywają się życie i obowiązki... Wpadłam w głęboką króliczą norkę na początku tego roku i wciąż próbuję się z niej wydostać. Na razie tylko biegam w tym całym szaleństwie krzycząc "O rety, o rety, na pewno się spóźnię" i "NIE MA CZASU!!!". 

Ponieważ, jak wspomniałam, nie mogę zaprezentować nic własnego autorstwa, chciałabym Was w zamian zaczarować i przenieść w czasie do starego zakładu krawieckiego. Być może część z Was już podziela moją nostalgię do dawnych czasów, kiedy krawiectwo było równocześnie rzemiosłem, ale i sztuką, a ubrania miały duszę. Posiadanie takich artefaktów minionej epoki bardzo mnie inspiruje i sprawia, że chcę szyciu poświęcić cały należyty mu czas. 

Większość z przedmiotów, które widzicie na zdjęciach wciąż nadaje się do użytku. Te piękne , ogromne, krawieckie nożyce zamierzam oddać do ostrzenia i myślę, że będą moją ulubioną parą.

Drewniane szpule z nićmi - nigdy wcześniej na takie nie trafiłam. Niesamowite, że na większości wciąż widnieją oryginalne naklejki z miejscem produkcji i ceną. Zdumiewająca jest też ich jakość! Spodziewałam się, że będą się rwać, tak jak te bawełniane, produkowane w Polsce w późnym PRLu. Te natomiast, prędzej przetną moją skórę przy naprężaniu, niż pękną.
Zastanawiam się nad ich współczesnym zastosowaniem. Nici są bardzo wytrzymałe, ale przy tym cienkie. Może nadały by się nawet do wykańczania lekkich sukienek? 
Dużym zaskoczeniem i tajemnicą jest źródło pochodzenia maleńkiej paczuszki z drobniutkimi igłami w rozmiarze 9 marki Richard Hemming & Son. 
O ile igły R. Hemming & Son same w sobie zaspokajają moje estetyczno-snobistyczne ciągoty w kierunku akcesoriów krawieckich typu Merchant & Mills, o tyle ze zwykłymi igłami i agrafkami musiałam improwizować. Dla agrafek znalazłam portfelik na monety z grubej skóry, dla igieł szklaną fiolkę po pigułkach, podobnie jak tutaj. Dla haftek poszukuję jeszcze małego, metalowego puzderka.
Są i nici z niechlubnych czasów. Ich jakość zależy od tego, czy fabryka miała lepszy, czy gorszy dzień... Pomimo młodszego wieku, są dużo mniej wytrzymałe, niż ich koleżanki na drewnianych szpulach. Wszystko w przyrodzie ma jednak swoje miejsce, tak więc i słabe nici znajdą swoje przeznaczenie przy wszelkiego rodzaju fastrygach.


MAGAZYNY I KSIĄŻKI

Nowym odkryciem są dla mnie "zeszyty" spod znaku WYKROJE I WZORY wydawane jako dodatek do magazynu KOBIETA I ŻYCIE. Zeszyty te zawierają wykroje odzieży zarówno dla dzieci, jak i dla Pań, rozrysowane na małym arkuszu (trochę podobnie jak w starych Burdach). Muszę Was jednak prosić o odrobinę cierpliwości, ponieważ jeszcze nie znalazłam czasu, żeby zainteresować się jak na tak małej powierzchni można zmieścić na przykład wykrój na damski płaszcz! Jeśli mi się to uda, chętnie poświecę wyjaśnieniom osobną notkę, może nawet coś uszyję.

Widoczne powyżej pozycje książkowe - Chronię, reperuję i przerabiam odzież Ireny Mariańskiej z 1984 roku i Szycie i konserwacja odzieży Stanisława Krysińskiego z 1974 roku - niestety troszkę się przedawniły. Zarówno metody odplamiania odzieży, jak i konstrukcja odzieży zmieniły się z czasem. Obie książki są zabawnym uzupełnieniem krawieckiej biblioteki, możemy na ich podstawie stworzyć wykrój roboczej bluzy, lub dowiedzieć się jak wykroić ze starych spodni taty kombinezon dla dziecka. 
***
Podróż dobiega końca. Mam nadzieję, że Wam się podobała. Przy następnej okazji postaram się zaprezentować serię tkanin z lat 70tych i 80tych. Nie chciałam ich wplątywać w to miejsce, ponieważ pochodzą z zupełnie inaczej psychodelicznej bajki, w której jest znacznie więcej życia i koloru. Ale to jeszcze nie czas. Zaczekajmy na wiosnę. To już niedługo.

VINTAGE WYKROJE KRAWIECKIE - Gdzie szukać i co kupować?



O tym wpisie myślałam od dłuższego czasu. Chciałam się z Wami podzielić moimi bardzo subiektywnymi spostrzeżeniami odnośnie wykrojów krawieckich sprzed kilku dekad. Mam nadzieję, że pomimo osobistego charakteru wpis pomoże Wam lepiej zorientować się w dostępnych źródłach. Jestem też bardzo ciekawa Waszych historii i doświadczeń. Jakie są Wasze ulubione magazyny z wykrojami? Szukacie lokalnie, czy buszujecie po sieci? Które wykroje są Waszym zdaniem najbardziej niezawodne?

Tymczasem zapraszam na moje "top 3".

***

NUMER 3
BURDA, ASTRA MODE, BEYER MODEN, NEUE MODE
(niemieckie magazyny z wykrojami)


Ta stara dobra Burda... :) Niemieckie magazyny z wykrojami cieszą się dosyć dużą popularnością i są raczej łatwo dostępne. Za parę złotych można je upolować na targach staroci (moja babcia kupowała mi Beyer Mode w niedzielę na krakowskiej Hali Targowej) i aukcjach internetowych. Pamiętajcie, aby sprawdzać przed zakupem, czy gazety zawierają arkusze w wykrojami! Jest też duże prawdopodobieństwo, że jak rozsiejecie wieści, że zabieracie się za szycie retro kiecek, mama którejś z przyjaciółek podaruje Wam swoją zakurzoną kolekcje Burd.
Niestety wykroje w starych Burdach (i jej podobnych) są zazwyczaj w jednym lub dwóch rozmiarach. Są to zazwyczaj DUŻE rozmiary, 40+Oznaczenia rozmiarów są na szczęście zbliżone do współczesnych. Nie dajcie się zwieść zdjęciom ze smukłymi modelkami prezentującymi odzież. Wystarczy spojrzeć na ilustrację poniżej, gdzie piękną trapezową sukienkę w rozmiarze 42/46 prezentuje Pani na oko 36... Modele jak ten mają dosyć skomplikowaną konstrukcję dla niewprawionej krawcowej i zmniejszanie o kilka rozmiarów takiej ilości elementów może okazać się kłopotliwe. Sama nigdy się na to nie pokusiłam, choć poniższa sukienka strasznie mnie kręci. Jeśli jesteście ciekawi rekonstrukcji modeli z niemieckich gazet, zajrzyjcie koniecznie na blog Marchewkowej.


Tak się prezentuje szablon z wykrojami z Burdy z 1969 roku. Ze względu na pojedyncze rozmiary jest dużo bardziej przejrzysty niż współczesne. Poza tym niewiele się zmieniło :)




***
NUMER 2
POSTĘP KRAWIECKI, MODNE KRAWIECTWO
Wykroje metodą procentową


Jest to pozycja dla odważnych i dosyć zaawansowanych w temacie krawiectwa i konstrukcji odzieży. Dlaczego postanowiłam przyznać tym wykrojom tak wysoką pozycję? Ponieważ pozwala na stworzenie oryginalnego i niepowtarzalnego wykroju dopasowanego do naszej sylwetki. Szycie na miarę przebiega troszkę inaczej niż przy gotowym wykroju, ponieważ musimy umieć dobrze zdjąć miarę, a co więcej wiedzieć co mierzymy, ponieważ instrukcja każe nam obliczyć procent z takich długości jak np. głębokość pachy, obwód pachy, czy szerokość szyi. 
Odcinki wypisane są w kolejności rysowania, a obok opisu konstrukcji znajdują się rysunki techniczne w określonej skali, dlatego samodzielne wyrysowanie wykroju w skali 1:1 teoretycznie nie jest trudne. Nic tylko brać centymetr i linijkę w jedną dłoń i kalkulator w drugą!
Dobre przeliczenia nie uchronią nas jednak przez zrobieniem formy próbnej. Ponieważ dużo łuków robimy "na oko" może okazać się, że rękaw nie daje się ładnie wdać, lub kołnierz troszkę źle leży. Taki model testowy pozwala nam wykryć wszelkie potencjalne mankamenty konstrukcji i wprowadzić odpowiednie poprawki. Syzyfowa praca - możecie powiedzieć - i tak rzeczywiście jest. Same musicie ocenić, czy satysfakcja z tak oryginalnej i niepowtarzalnej odzieży własnego wykonania jest warta całego zachodu.
Ja się nie zniechęcam, choć raz mnie już płaszcz "Postępu Krawieckiego" pokonał. Obecnie pracuję nad innym modelem z tego magazynu, do którego udało mi się stworzyć i przetestować wykrój. Jutro zabieram się za krojenie kolorowej wełny i możecie spodziewać się małej relacji z procesu szycia :) Płaszcz powstanie do modelu D41 z marcowego wydania "Postępu.." z 1957 roku. W poprzednim poście możecie podglądnąć miniaturę płaszcza w skali 1:6! :)

Niewątpliwym minusem tej opcji jest dostępność starych polskich magazynów krawieckich. Dobrym pomysłem jest pogrzebać po targach staroci, lub tradycyjnie w sieci. Niestety "Postęp", który pojawił się niedawno na allegro po prostu powala ceną i trzeba być albo bardzo szalonym, albo bardzo bogatym, bo cena za 5 sztuk, to prawie 300zł. Przy odrobinie wytrwałości można upolować pojedyncze egzemplarze po 20-30zł. Większość mojej kolekcji pochodzi jednak od dobrego znajomego, który pamiętając o mojej pasji do szycia, uratował stos magazynów przed smutnym końcem w kominku. Część z tych zdobyczy prezentowałam Wam w poście tutaj

Poniżej podrzucam poglądowy obrazek sukienki z jednego z numerów "Modnego Krawiectwa". Jeden z niewielu przykładów, gdzie mamy dołączone zdjęcie kreacji na modelce. Całkiem zgrabna sukienka, prawda?




***
NUMER 1 
AMERYKAŃSKIE MAIL ORDER PATTERNS
(McCall, Simplicity, Butterick, Vogue, Progressive Farmer, itp)

czyli moje najukochańsze "wykroje kopertowe". Koperty wygrywają u mnie na wielu płaszczyznach - są  dostępne naprawdę różnorodne kroje z różnych dekad, wdania te zawierają jasny i czytelny opis procesu szycia ze szczegółowymi danymi dotyczącymi np. zużycia materiału, a pergaminy z elementami wykroju mają doliczone zapasy szwów i bardzo dobrze naniesione wszystkie oznaczenia. Oryginalne wydania kopertowe były jedno-rozmiarowe, dlatego warto wiedzieć jak wybrać właściwy rozmiar. Zmierzcie obwód klatki piersiowej (nie biustu!) prowadząc centymetr na wysokości pach i przeliczcie ile to cali. Kupujcie koperty, na których "bust size" jest równy Waszym wyliczeniom, ponieważ rozmiarówka (podawana jako size) jest różna w zależności od dekady i producenta. Więcej informacji i porad możecie znaleźć na blogu Gertie, która tworzy retro wykroje dla McCalls.
To prawda, że stare wykroje były projektowane na trochę inne sylwetki, dlatego zawsze (nie tylko w przypadku wydań kopertowych) warto zmierzyć wykrój na płasko, wprowadzić ewentualne modyfikacje i zrobić model próbny (na przykład ze starego prześcieradła). 
Szycie na podstawie wykrojów kopertowych to czyta przyjemność, jednak ich nabycie i użytkowanie związane jest z kilkoma utrudnieniami. Wydania kopertowe są u nas raczej mało popularne, stąd najlepiej poszukać ich na ebay'u. Cena za jedną kopertę bywa bardzo różna i waha się od ok 20 zł nawet do 100 zł. Ja decyduje się na koperty które kosztują 27-35zł, na tyle moim zdaniem warto ustawić górną granicę cenową pamiętając, że za wysyłkę z USA zapłacimy kolejne paręnaście złotych. Dla jednego drogo, dla drugiego tanio, dlatego warto uzbroić się w dobrą strategię. Ja staram się kupować zawsze różne kroje, z różnych dekad i po kilka od jednego sprzedawcy, aby poprosić o tzw combined shipping, czyli łączny koszt wysyłki. 
Utrudnieniem może okazać się także opis w języku angielskim, choć ilustracje dosyć dobrze prowadzą nas przez proces szycia i bez czytania tekstu średnio doświadczona krawcowa powinna poradzić sobie z co prostszym krojem.

Zawsze po otrzymaniu przesyłki należy sprawdzić czy koperta jest kompletna - czy zawiera złożoną kartę z instrukcjami i wszystkie elementy! Ponieważ pergaminy z elementami wykroju potrafią przetrwać w nienagannym stanie długie lata, warto przed rozpoczęciem szycia skopiować je na półpergamin, aby te oryginalne posłużyły kolejnym pokoleniom :) Innym pomysłem na przedłużenie żywotności wykrojów jest naprasowanie ich na cienką flizelinę (ten pomysł podpatrzyłam w jednym z filmików Alison Smith na craftsy)

Zdaje sobie sprawę, ze mój numer jeden może być dla wielu z Was dosyć kontrowersyjny ze względu na dostępność i cenę, jednak moim zdaniem warto czasem zainwestować trochę czasu i pieniędzy na tego typu wykroje i przekonać się na własnej skórze jaki to świetny wynalazek i dlaczego cieszył się przed laty taką popularnością.


***

Czegoś brakuje? Nie znalazłaś informacji, której szukałaś? Zostaw proszę komentarz, a postaram się jak najszybciej odpowiedzieć i uzupełnić informacje :)

RETRO INSPIRACJE - lato 1956



Pamiętam o obietnicy stworzenia tutorialu robienia pieczątek (czy to w ogóle po Polsku?), dziś jednak chciałam się z Wami podzielić kolejną porcją retro inspiracji. Jak pisałam w jednym z poprzednich postów, dzięki uprzejmości przyjaciela odziedziczyłam stos polskich magazynów krawieckich z lat 50-tych i 60-tych. Niedawno dotarły do mnie fantastyczne ilustracje mody na sezon letni 1956 roku. Zamierzam je oprawić w antyramki i ozdobić swoją "pracownię".

MODA DAMSKA




MODA MĘSKA


ŹRÓDŁO

Niestety nie jestem w stanie podać pochodzenia tych kart. Jeśli ktoś jest w stanie określić z jakiego magazynu mogą pochodzić, będę bardzo wdzięczna za podpowiedź!


NADCHODZĄ LATA 60-TE

Na swoją kolej czeka amerykański magazyn zakupiony na giełdzie staroci za 5zł "Juliet - ladies' & children's fashion" na sezon wiosenny 1961 roku. 

Modne krawiectwo lat 50tych i 60tych w polskich magazynach


Bardzo niespodziewanie odwiedził mnie dziś dobry znajomy. Wracał ze wsi. Zadzwonił, że wpadnie na kawę i ma dla mnie prezent. Coś, co wynajduję za czasem niemałe pieniądze, a on zdobył na wsi i właśnie mi wiezie. Szczerze mówiąc spodziewałam się szczęśliwej kury, którą będę musiałam obrać z piór i wypatroszyć... Ku mojej dużej uldze i ogromnej radości okazało się, że chodzi o parędziesiąt magazynów krawieckich z lat 50-tych i 60-tych! Trochę przykurzone, i gdzieniegdzie poplamione wodą, ale w ogólnym stanie bardzo dobrym.


Magazyny to głównie "Postęp Krawiecki" i "Modne Krawiectwo", ale jest też "Świat Mody" i "Moda". Wszystkie wydane w lata 50-tych i 60-tych ubiegłego wieku.

Trudno mi na tę chwilę określić ich użyteczność, ale z pewnością stanowić będą świetną bazę inspiracji, bo niektóre z prezentowanych ubrań są obłędne. Opisy konstrukcji niestety są zawsze tylko dla jednego rozmiaru i często dotyczą modeli, do których nie ma ilustracji. Z kolei piękne ilustracje często nie mają przełożenia na opis konstrukcji.

Czasopisma miały zostać potraktowane jako opał do pieca!!! Część niestety została już zaprzepaszczona w ten sposób, ale reszta, która nie trafiła do dzisiejszego transportu, ma zostać oszczędzona i trafić do mnie przy okazji. Bardzo jestem ciekawa co tam jeszcze czeka na odkrycie! 

Spójrzcie na te przepięknie ilustrowane okładki "Postępu Krawieckiego":

i płaszczyki z "Modnego Krawiectwa". Ten różowy aż prosi się, aby go uszyć ze współczesnej pianki!

Bardzo dużo miejsca jest poświęcone na analizę strojów dla Panów! Jest bardzo dużo opisów konstrukcji męskich marynarek, płaszczy, kurtek, w "Postępie Krawieckim" jest nawet opis szycia fraku w odcinkach.


Poniżej przykład opisu konstrukcji damskiego płaszczyka z jednego z numerów "Postępu Krawieckiego". 

CIEKAWOSTKA

Zauważyłam, że podane są cztery obwody dla rozmiaru powyższego płaszcza, a nie trzy jak przywykłam: biust, talia, biodra. Dodatkowo podany jest też obwód klatki piersiowej. Dlaczego to ciekawe? Stare wykroje np. McCall'a, czy Vogue numerują rozmiary podając "bust size" w calach. Przykładowemu rozmiarowi 14 przypisany jest "bust size" 14 cali. Bust, czyli biust, google tłumaczy "bust size" jako rozmiar miseczki. Kupując stare, oryginalne wykroje krawieckie można się łatwo nabrać i "bust size" potraktować jako obwód w biuście, podczas kiedy jest to tak naprawdę obwód klatki piersiowej mierzony na wysokości pachy! Na powyższym przykładnie widać, że pomiędzy dwoma obwodami - biustu i klatki piersiowej jest aż 6 cm różnicy. Trzeba bardzo uważać i o tym pamiętać, bo potem jest dużo zachodu przy przerabianiu nieoczekiwanych namiotów w biuście, kiedy wydawało się, że szyjemy coś w swoim rozmiarze.  

Jakie są Wasze doświadczenia z szycia według starych wykrojów krawieckich? Czy w ogóle warto się bawić w przerabianie ich i dostosowywanie do współczesnej sylwetki?

NIE MAM GUSTU - czyli co zrobić gdy szafa pełna, a nie ma się w co ubrać




Mój pierwszy post powiedzmy "lajfstajlowy", a wszystko przez to, że jestem leniwą bułą i zamiast kończyć rozpoczęte rzeczy, znów nie mogę się zebrać do kupy.

Jakiś czas temu doszłam do druzgocącego wniosku, że nie mam gustu! To chyba może przytrafić się każdemu... Ile razy stałam przed otwartą szafą stwierdzając, że nic tam do siebie nie pasuje? W akcie desperacji łapałam przypadkowe rzeczy mając nadzieję, że nie będę wyglądać jak kompletna łajza i cały dzień na wszelki wypadek uciekałam przed swoim odbiciem w sklepowych witrynach. Ostatnie porządki w szafie potwierdziły tę brutalną prawdę - ja naprawdę nie mam się w co ubrać. 

Co robić? Zakupowy szał nie ma większego sensu, jeśli, tak jak mnie, doskwiera brak gustu. Coraz bardziej zagubiona poszperałam w sieci i trafiłam na ciekawy blog ubierajsieklasycznie.pl. Co mi zależy - postanowiłam spróbować analizy kolorystycznej i popularnej ostatnio "teorii urodowej" czterech pór roku. 

Super - pomyślałam i zrobiłam kilka testów online, żeby zobaczyć którym typem jestem. Wynik? Chłodne lato - jak podobno około 70% Polek. Okey - myślę dalej - przekonajmy się w czym powinno mi być dobrze... 


... Pastele... Chłodne barwy... Zimne granaty... Hmmm.... To ja już rozumiem skąd mój problem (po tych wszystkich lekturach, analizach i postanowieniach piszę to siedząc w soczyście rudej sukience...)! Wynik to nie wyrok, trzeba sytuację rozegrać kartami, którymi się dysponuje.

Najlepiej zacząć od początku, czyli od tak zwanej bazy dla chłodnego lata. Ubierajsieklasycznie proponuje granaty, grafity, czy nawet głębokie fiolety, za to radzi unikać mojej ukochanej, wygodnej i bezpiecznej czerni. Pogrzebałam na pinterest.com i wybrałam kilka paletek kolorystycznych (które prezentuję w tym poście) jako inspirację i wytyczne dla przyszłego kierunku szycia i zakupów.

Mam już pojęcie jak pod względem kolorystycznym ma wyglądać moja garderoba, teraz pytanie co ma się w niej znaleźć. Tutaj ponownie posłużę się artykułem z ubierajsieklasycznie - Szafa od podstaw. Cel: skompletować zestaw na sezon wiosna/lato, w skład którego będą wchodzić poniższe elementy i to wszystko o prostym fasonie i gładkich, bazowych kolorach z palety pasującej do chłodnego lata. Potem będę dobierać po 5 szaleństw ubraniowych w sezonie. Podoba mi się ta wizja!

Do bazy potrzebuję:
trencz
duża torba
– tenisówki
– jeansy
– kardigan
– top na ramiączkach
– koszulka z krótkim rękawem
– koszula
– mała torebka
– sandały
– czółenka
– spódnica
– spodnie materiałowe
– sweter wkładany przez głowę
– koszulka z długim rękawem

Część z pozycji na szczęście już znajduje się w moim posiadaniu i skupić się muszę "tylko" na  tych podkreślonych. Kolejny etap, to przesianie sterty tkanin zalegających w różnych częściach mieszkania i podzielenie ich na stosik bazowy, z którego powinnam korzystać przede wszystkim, oraz stos kolorystycznych fanaberii.

DO DZIEŁA! Dużo pracy przede mną :)