Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fotografia. Pokaż wszystkie posty

Historia Jednego Zdjęcia - Achtung!


Trochę wstyd mi się przyznać jak bardzo leniuchowałam podczas długiego weekendu, z drugiej jednak strony - po to ten weekend był. Rozgrzebałam trzy projekty, które wegetują porozrzucane po różnych częściach mieszkania... Kołnierz ze stójką Schrodingera (wciąż nie wiem czy jest, czy jej nie ma) jest w fazie testów. Ponieważ nie mam się czym pochwalić postawiłam na przerywnik artystyczny.

ACHTUNG!

Zdjęcie z dzisiejszego wpisu, to jedno z pierwszych jakie zrobiłam moim ulubionym średnioformatowym czołgiem - Mamiyą C300. Był to czas, kiedy do fotografii podchodziłam na tyle poważnie, żeby wszędzie tachać ze sobą po dwa aparaty, trzy obiektywy i statyw. Tak - kiedyś mi się chciało! Wracając do tego zdjęcia uważam, że zdecydowanie było warto. 
Sceneria pochodzi z 2010 roku, z opuszczonej szkoły kolejowej pod Katowicami. Dokładnej lokalizacji nie pamiętam, ale miejsce jest na pewno znane paintballowcom. Jak na żółtodzioba, jakim z pewnościom byłam 6 lat temu (i uważam, że dalej jestem w temacie fotografii analogowej), uważam, że rozłożenie elementów kompozycji w kadrze, jak i światło są zaskakująco świadomie rozplanowane. Nie jest to coś, co  zawsze mi towarzyszyło w fotograficznych przygodach. Przychylni mojej pasji przyjaciele żartowali, że powinnam wysłać fotografię do Bono na ewentualną okazję reedycji płyty "Achtung Baby", do czego oczywiście nigdy nie doszło. 

Nie wiem co jest takiego w pustostanach, co wydaje mi się takie kuszące. Na co dzień nie jestem chyba przesadnie sentymentalna, ale mam nieokreślone uwielbienie dla rzeczy starych, z historią. Nie przesadne, ale na tyle duże, żeby szyć retro sukienki, zamykać się w ciemnej łazience z koreksem i od czasu do czasu latać z aparatem po opuszczonych fabrykach.

Nie wiem, czy powyższy wywód można nazwać historią tego zdjęcia, ale jest to zawsze coś więcej niż parametry przysłony i czas naświetlania (którego po tylu latach i tak nie pamiętam dokładnie). Jest szansa, że w przyszłości, podczas szyciowego, czy też życiowego przestoju, podzielę się innymi zdjęciami o podobnej tematyce, bo trochę się tego uzbierało, a może nie wszystko jest beznadziejne :)





Historia Jednego Zdjęcia - Hejnał



Skoro słowo się rzekło i blog ma być o moich ulubionych zajęciach, postanowiłam dodać zakładkę "ZDJECIA". Prawda jest taka, że skrycie obawiam się, że z powodu niedużej ilości czasu (mniejszej niż bym sobie tego życzyła) nie będę w stanie produkować na bieżąco tylu świeżych postów, ile nakazywałaby przyzwoitość. Dlaczego więc nie odgrzać srarego kotleta w nowym przybraniu? W latach 2010-2015 prowadziłam prostego bloga pod nazwą "Follow the White Rabbit", gdzie dzieliłam się swoimi fotograficznymi przygodami głónie z rodziną i przyjaciółmi. Jak sami możecie sie przekonać zagladając na stronę, ograniczalam się głównie do wrzucania zdjęć z krótkim, zazwyczaj technicznym komentarzem.

Tutaj chcialabym opowiedzieć więcej o wybranych zdjęciach. Podzielić się taką refleksją po czasie o tym, co siedziało w mojej głowie kiedy wciskałam spust migawki i o tym, co siedzi w niej teraz, kiedy do nich wracam. Będę w tej sekcji zajmować się wyłącznie fotografia analogową i takie zdjecia prezentować. W pozostałych działach do ilustracji wpisów używam lustrzanki cyfrowej, nad którą nie do końca potrafie niestety zapanować...

Do rzeczy!

Historia Jednego Zdjęcia - Hejnał



Nie mam uzasadznienia dlaczego wybralam to zdjecie na początek. Zwłaszcza, ze niewiele o nim potrafie powiedzieć poza tym, że wciąż bardzo je lubię. Może dlatego, że od początku, kiedy je wywołałam i zeskanowałam wydawało mi się takie nie moje. Jak z albumu. Kontrast, detale, skupienie na twarzy trębacza, tworzą bardzo statyczny i rozplanowany obraz, choc zdjęcie nie jest pozowane, ani dokardrowane. Pamiętam, że drżały mi dlonie, bo miałam niewiele czasu, żeby przygotować aparat i znajeźć dobrą perspektywę. Jakie było moje zaskocznie po wywołaniu filmu, a jaka radość! Dla takich ujęć naprawdę kocham robić zdjęcia. Czasem cała rolka filmu jest do wyrzucenia, poza taką jedną perełką. Skanuje i myślę "o rety, ja zrobiłam takie zdjęcie?". Poproszę częściej takie niespodzianki.