DZIENNICZEK POSTĘPÓW - dziewczyna lotnika i plany na lato
DUŻE RADOŚCI
Spieszę donieść co następuje: prace nad sukienką w stylu lat 40stych nadal trwają i dobrze rokują na najbliższą przyszłość. Lejąca wiskoza została ujarzmiona za pomocą krochmalu w spray'u (do kupienia np. w większych sieciówkach). Popryskałam nim niektóre bardziej nieposłuszne elementy przed rozpoczęciem szycia, co znacznie poprawiło komfort pracy.
Po raz kolejny zmierzyłam się też z takimi fajnymi elementami konstrukcji, jak rękawki krojone z karczkiem, z ostrymi kątami (widać ten element na zdjęciu u góry). Te ostre zakręty wzmocniłam jedwabną organzą (którą mam obecnie tylko w kolorze liliowym, ale po zamknięciu szwów jest i tak prawie niewidoczna; lewą stronę pokażę Wam w kolejnym poście) i drobnym ściegiem, o tak:
a potem jeszcze wszystkie szwy wzmacniałam taką taśmą:
Pomimo dużej ilości łagodnego krochmalu do koszul, efekt początkowo nie powalał i rzecz przypominała bardziej ścierę do podłogi.
Sytuacja dosyć magicznie się odwróciła, kiedy podszyłam rękawki bawełnianą lamówką i nagle, ku mojej dumie i uciesze, koszula przybrała formę koszuli.
Koszula obecnie posiada już okrągły kołnierzyk - wierzch krojony po skosie, dół wzdłuż brzegu i wzmocniony flizeliną i prezentuje się jak na zdjęciu tytułowym, czyli w następujący sposób:
Nie mogę się doczekać skończonej wersji! Właśnie wróciłam z pracy z głęboko zakorzenioną chęcią dalszej walki!
MAŁE SMUTECZKI
Niestety na tę chwilę pokonał mnie żółty, kwiatowy żakard i prace nad sukienką prezentowaną w poprzednim dzienniczku zostały wstrzymane do odwołania. Próbowałam ratować nieposłuszną górę, sprułam zaszewki, podkleiłam flizeliną, ale całość tak się powyciągała w trakcie, że w zasadzie nadawała się do wyrzucenia i skrojenia ponownie.
Nie zmierzam całkowicie rezygnować z tego wykroju. Myślę, że dam mu odleżeć i zabiorę się do niego za jakiś czas ze świeżym podejściem.
PLANY NA LATO
Planuję w niedalekiej przyszłości wrócić do troszkę zapomnianej przeze mnie Burdy! Sukienki sukienkami, marzą mi się proste, luźne spodnie z lnu, takie do sandałków i dowolnej góry. Zawsze podobały mi się te z numeru 4/2000, model 112 (we wszystkich wariacjach).
Muszę też pomyśleć o szortach, ponieważ moje cztery litery nie mieszczą się w żadne ze spodenek z poprzednich lat... Nie oszukujmy się - nie zanosi się na to, żeby w najbliższym czasie coś miało się w tej sprawie drastycznie zmienić. Myślę, że zdecyduję się na model 111 z czerwcowego wydania Burdy z 2011 roku i może odzyskam jakąś starą tkaninę odziedziczoną po babci? :)
![]() |
via burda.pl |
Ahoj, przygodo!
Sukienka rewelacyjnie dopracowana, nie mogę się doczekać efektu końcowego. Plany podobne jak u mnie, spodenki na już potrzebne, uszyłam podobne ale jeszcze jedne idą na plan pierwszy. Czekam na Twoje :) :) Pozdrawiam :)
OdpowiedzUsuńDziękuję! Zaczynam być zadowolona z tego jak wygląda lewa strona mojego szycia, choć zawsze coś mogło być jeszcze lepiej zrobione ;)
UsuńAh, lato! Lato wszędzie :) Możesz polecić któreś modele spodni z Burdy?
Pozdrawiam słonecznie! :)